Spotykanie się z ludźmi... Wychodzenie ze znajomymi. Radzenie sobie samej ze sobą, kiepsko mi to wychodzi.
Tak strasznie udaję wśród ludzi...
Translate
sobota, 20 czerwca 2015
niedziela, 7 czerwca 2015
Porąbane.
Wszystko porąbane.
Siedzę, przy lampce wina. Zaraz.. Martini w szklance bo okazało się,że na półce stał brudny kieliszek...
Pies skamle na łóżku, królik w pokoju obok trzaska o klatkę, domaga się pewnie jedzenia. Co chwilę by jadł, ostatnio biorąc go do weterynarza zauważyłam jak go spasłam, dietka.
Dietka królicza... Pokiwałam głową.
Musiałam zażyć tabletkę PO, w sumie nie musiałam, zażyłam. Nie chcę mieć dziecka, po co się tłumaczę tutaj? Przed kim?
Jestem jakaś hmmm dziwnie się czuję. Dziś rano zawirowało mi w głowie, kiedy wyszłam z psem, generalnie czułam się nieswojo. I stop, muszę przejść te kilka kroków do mojego psa , piszczy. Kocham tego psiaka nad życie , tak nawiasem.
Wracając do zawirowań, strasznie się poczułam, przerażenie było takie,że dzisiejszego dnia już na spacer z nią nie wyszłam. Wyszłam na "siku" przed dom i zwiałam do domu.
Siedziałam cały dzień w swoim pokoju. Dobra droga żeby zwariować , siedzieć na dupie cały dzień i analizować.
Pieprzenie takie.
Mam ochotę krzyczeć, płakać, wrzeszczeć!!!! Skutki uboczne tabletki PO? Nerwica? Gorszy dzień? Ciężko rozróżnić, do cholery...
Muszę się wziąć za siebie, powiedziałam po raz setny, tysięczny? Żałosne.
Wziąć za siebie, ruszyć tyłek, schudnąć, przecież za miesiąc mam wyjść w bikini na plażę i co? Gówno, dotychczas. Przesadzam, zachowuję się "nieładnie" a raczej wyrażam się nieładnie, bo jak mogę się niestosownie tutaj "zachowywać" ? W sumie mogłabym.
Zaczęłam się modlić, w sumie modlić za duże słowo, mówić do Boga, tak w środku.
...
Siedzę, przy lampce wina. Zaraz.. Martini w szklance bo okazało się,że na półce stał brudny kieliszek...
Pies skamle na łóżku, królik w pokoju obok trzaska o klatkę, domaga się pewnie jedzenia. Co chwilę by jadł, ostatnio biorąc go do weterynarza zauważyłam jak go spasłam, dietka.
Dietka królicza... Pokiwałam głową.
Musiałam zażyć tabletkę PO, w sumie nie musiałam, zażyłam. Nie chcę mieć dziecka, po co się tłumaczę tutaj? Przed kim?
Jestem jakaś hmmm dziwnie się czuję. Dziś rano zawirowało mi w głowie, kiedy wyszłam z psem, generalnie czułam się nieswojo. I stop, muszę przejść te kilka kroków do mojego psa , piszczy. Kocham tego psiaka nad życie , tak nawiasem.
Wracając do zawirowań, strasznie się poczułam, przerażenie było takie,że dzisiejszego dnia już na spacer z nią nie wyszłam. Wyszłam na "siku" przed dom i zwiałam do domu.
Siedziałam cały dzień w swoim pokoju. Dobra droga żeby zwariować , siedzieć na dupie cały dzień i analizować.
Pieprzenie takie.
Mam ochotę krzyczeć, płakać, wrzeszczeć!!!! Skutki uboczne tabletki PO? Nerwica? Gorszy dzień? Ciężko rozróżnić, do cholery...
Muszę się wziąć za siebie, powiedziałam po raz setny, tysięczny? Żałosne.
Wziąć za siebie, ruszyć tyłek, schudnąć, przecież za miesiąc mam wyjść w bikini na plażę i co? Gówno, dotychczas. Przesadzam, zachowuję się "nieładnie" a raczej wyrażam się nieładnie, bo jak mogę się niestosownie tutaj "zachowywać" ? W sumie mogłabym.
Zaczęłam się modlić, w sumie modlić za duże słowo, mówić do Boga, tak w środku.
...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)