Translate

sobota, 28 lutego 2015

Kilka dni poza wielkimi internetami...

Kilka dni spędzonych z moim facetem, bardzo tego potrzebowałam, w końcu mogliśmy spędzić kilka dni razem, nie patrząc na zegarek, nie licząc ile jeszcze czasu do jego odjazdu... Kilka dni.
Naładowałam baterie? Tak. Spałam dobrze przez te kilka dni, wczoraj pierwsza noc bez niego i co? Napięcie ,lęki...  Udało się w końcu zasnąć.
W ciągu dnia rowery z przyjaciółką, wieczorkiem gorzej.. Jak to przeważnie u mnie bywa, meliska zadziałała? Albo po prostu przestałam się przejmować, myśleć o tym,że czuję się "dziwnie".
Minęło, jestem spokojniejsza.


Wierzę,że dam radę. Chcę...

czwartek, 19 lutego 2015

Atak paniki.

Atak paniki zaliczony, przez to miałam cały wieczór niespokojny - przejęłam się.
Wiem,że niepotrzebnie,ale się wystraszyłam... Bo przecież było już "fajnie".

Poza tym coś pozytywnego, wczoraj siłownia, dziś , rowerek na świeżym powietrzu ;-)
Wiosno, przybywaj.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Wstałam dziś, ogarnęłam się  , wyszłam  z psem, później poszłam na zakupy do biedronki, po zakupach wróciłam do domu, zabrałam swojego gryzonia i poszłam z nim do weterynarza.
Można? Można.
Czułam się w porządku :)
Znowu jakieś gorszy czas wieczorem.

Zaczynam rozumieć jak działa nerwica? Jestem dobrej myśli.

sobota, 14 lutego 2015

Dobry humor :)

Wstałam sobie rano, ogarnęłam się itd. iiii poszłam na zajęcia ;-)
Serce waliło jak szalone, kiedy wyszłam z domu i zmierzałam do szkoły. W szkole chwilami było gorzej ,ale dałam radę. Kolejny dowód na to,że nic mi nie grozi, oprócz takiego "uczucia" , łatwo mi dziś przychodzi takie myślenie... Mam dobry nastrój.
Przestałam czytać o depresji i nerwicach przed snem, robiłam to ,kiedy nie mogłam zasnąć,albo kiedy jakiś "nowy" objaw, utrudniał mi życie.
Zdjęłam kalendarz ,który wisiał nad biurkiem , ponieważ pokazywał mi cały czas ile czasu jeszcze zostało do przyjazdu mojego mężczyzny,ciągle te dni przeliczałam , dłużyły się... Tak więc znikł! Wisi w kuchni ;-)
Na zajęciach "zaszalałam" i powiedziałam jakąś mądrość na temat , nauczycielka mnie pochwaliła, to miłe - tak po prostu. Miło przecież usłyszeć pochwalę od osób,które są dla nas jakimś wzorcem, chociaż nie tylko.
Wieczorkiem trochę gorzej jeśli chodzi o objawy,ale ... To nic.

piątek, 13 lutego 2015

Prawie 5 h poza domem

Byłam dziś w wielu miejscach, łącznie prawie 5 h poza domem. Towarzyszyła mi moja najlepsza kumpela, zahaczyłam o szkołę, wysiedziałam 45 min ;-) W dodatku to była matematyka! Ale dałam radę, co prawda chwilami myślałam,że zwariuję,świat wirował,ale wysiedziałam. Później jeszcze dłuuuugi spacer tu i tam, zakupy.
Chwilami czułam,że chodnik mi się przesuwa, a w zasadzie miałam takie wrażenie patrząc, ale... Wiadomo.
To tylko napięcie, skupianie się na wszystkim co się dzieję z nami, w naszym organizmie.



czwartek, 12 lutego 2015

Walczę...

Walczę jak lew, sorry, lwica!

Koszmarne rozdrażnienie, myślałam,że wyjdę z siebie i stanę obok. Wybuchałam dziś z byle powodu, wieczorem doszło do mnie jakie głupie sytuacje, błahe, wywoływały u mnie rozdrażnienie...

Głupie.

Walczę, zawsze. Nie poddam się, mimo,że czasami siadam i ryczę...

poniedziałek, 9 lutego 2015

W końcu dobrze spałam!

Zasnęłam , normalnie, aż miło :) Obudziłam się w świetnym nastroju! A za oknem? Pięknie , biało.
Po dzisiejszej terapii też super :)
W połowie dnia przypomniało mi się o objawach i clap! Daję radę.


Jeśli Ci coś ciąży, jeśli coś przed kimś ukrywasz i źle się z tym czujesz, powiedz o tym.

niedziela, 8 lutego 2015

Rozczarowanie?

W sumie nie. To się często zdarza, norma?
Tylko nadal boli, tak samo bardzo,a może bardziej?
Ile razy można rozmawiać, prosić, tłumaczyć?

Boli, gdy bliscy zawodzą , w dodatku taki sposób.
Dlaczego oni nie potrafią szczerze rozmawiać?

wtorek, 3 lutego 2015

Strach ma wielkie oczy.

Wyszłam dziś z domu, byłam w kilku miejscach, robiłam zakupy w supermarkecie. Stojąc w kolejce byłam "nawet" spokojna. Powtarzałam sobie kilka razy zdanie "strach ma wielkie oczy, jestem bezpieeeczna" z uśmiechem od środka... ;-)
Wracało mi się do domu trochę tak jakbym "strzeliła" sobie jakieś alko po drodze,ale cóż...
Przecież to przez to,że tak filtruję swoje ciało - taaaak.
Wróciłam do domku, po czym dostałam smsa od mojego faceta, z pytaniem czy będę gdzieś jeszcze wychodziła , odpisałam bez  chwili zastanowienia,że z psem będę jeszcze wychodziła.
Okazało się,że nie wysłał rano totka,a do wygrania miliony ;-)
Ma swoje liczby. No cóż, rozumie,że u mnie "ciężko" z wychodzeniem. Napisałam,że nie dam rady.
Po dłużej chwili, pomyślałam, a czemu miałabym nie iść? Czego mam się bać? Strachu?! Ooo nie, Znowu powtórzyłam zdanie "strach ma tylko wielkie oczy", spięłam pośladki , ubrałam się,czekałam tylko aż mój kochany przyśle mi swoje numery (oczywiście nie mówiłam ,że pójdę wysłać, spytałam tylko jakie to numery, tak z ciekawości).
No i ruszyłam! Wysłałam totka, kupiłam losa za piątkę (wygrałam w nim piątkę).
Wracałam do domu, kilka metrów przed domem pomyślałam sobie "strach ma wielkie oczy, śleeepia" ! Wysłałam kochanemu mmsa, oczywiście zdjęcie lotka ;-)
Ucieszył się. Cieszył się też,że wyszłam. Hmm jemu zrobiło się miło , mnie również :) Poza tym wylazłam! Spięłam poślady i wylazłam! Na przekór lęków!


Wieczorem znowu jazdy, odrealnienie,ale krótkotrwałe. Jakoś mało mnie to obchodziło, mniej niż zawsze. Przyszło, poszło.
Tyle.


niedziela, 1 lutego 2015

Boję się kłaść spać.

Wieczorem się zaczyna, później już z górki.
Myśli, wszystkiemu winne myśli? Ciężko nad tym wszystkim zapanować,ale na chwilę się udaje.
Wierzę,że to minie, przecież już było całkiem nieźle!
Czekam na środę, jejku, jak ja czekam na środę...
Na Jego ramiona. Na Jego spojrzenie, uśmiech, ciepło.
Tak bardzo mi Go brakuje.


Zauważyłam dziś , w sumie to nie dziś, wczoraj,albo przedwczoraj ? Zmarszczkę na czole,ale nie taką od wyrażania emocji... Taką od "napięcia", napinam wszystkie mięśnie, wszystko co się da, nieświadomie, czasami aż czułam spory dyskomfort w tym miejscu. Stojąc przed lustrem,zauważywszy to, dotknęłam, po chwili uświadomiłam sobie,że sama sobie to robię, się tak "spinając" cały czas, gdy mi się o tym przypomni, rozluźniam "to miejsce", odpuszczam.
Być może dziwnie to brzmi, ktoś kto miewa podobnie, wie o czym mowa.