Translate

niedziela, 18 stycznia 2015

Cholera.

To boli...
Dziś patrząc w lustro, widziałam pustkę, pustkę w swoich oczach,smutną twarz. Kompletną bez życia.
Gdzie się podziało moje prawdziwe Ja? Przygaszone, przygniecione?
Czasami jest bardzo ciężko, trudno. Smutno, przerażająco... Nie da się tego zdefiniować w jednym zdaniu.


Mam problemy,w zasadzie mamy. Siła wyższa? Ułoży się? Wyjdziemy na prostą? Taką mam nadzieję.

Gdzie jest Bóg? Dlaczego pozwala na takie tragedie? Skoro istnieje?
Dawno przestałam wierzyć? Czekam na cud, chyba tylko cud zmieni mój stosunek , moje podejście do wielu spraw.
Chaotycznie.. Czemu nie?
Boję się położyć.
Skąd brać siły?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz