Translate

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wielki powrót? Ee za duże słowa ;)

Długo nie pisałam, czy nie czułam potrzeby? Pewnie po części, po części też z czasem bywało różnie , z natchnieniem, a może po prostu poczułam się wyraźnie lepiej? Chaotycznie.

Wydarzyło się od groma!

sobota, 20 czerwca 2015

Spotykanie się z ludźmi... Wychodzenie ze znajomymi. Radzenie sobie samej ze sobą, kiepsko mi to wychodzi.


Tak strasznie udaję wśród ludzi...

niedziela, 7 czerwca 2015

Porąbane.

Wszystko porąbane.
Siedzę, przy lampce wina. Zaraz.. Martini w szklance bo okazało się,że na półce stał brudny kieliszek...
Pies skamle na łóżku, królik w pokoju obok trzaska o klatkę, domaga się pewnie jedzenia. Co chwilę by jadł, ostatnio biorąc go do weterynarza zauważyłam jak go spasłam,  dietka.
Dietka królicza... Pokiwałam głową.

Musiałam zażyć tabletkę PO, w sumie nie musiałam, zażyłam. Nie chcę mieć dziecka, po co się tłumaczę tutaj? Przed kim?

Jestem jakaś hmmm dziwnie się czuję. Dziś rano zawirowało mi w głowie, kiedy wyszłam z psem, generalnie czułam się nieswojo. I stop, muszę przejść te kilka kroków do mojego psa , piszczy. Kocham tego psiaka nad życie , tak nawiasem.
Wracając do zawirowań, strasznie się poczułam, przerażenie było takie,że dzisiejszego dnia już na spacer z nią nie wyszłam. Wyszłam na "siku" przed dom i zwiałam do domu.
Siedziałam cały dzień w swoim pokoju. Dobra droga żeby zwariować , siedzieć na dupie cały dzień i analizować.

Pieprzenie takie.
Mam ochotę krzyczeć, płakać, wrzeszczeć!!!! Skutki uboczne tabletki PO? Nerwica? Gorszy dzień? Ciężko rozróżnić, do cholery...

Muszę się wziąć za siebie, powiedziałam po raz setny, tysięczny? Żałosne.
Wziąć za siebie, ruszyć tyłek, schudnąć, przecież za miesiąc mam wyjść w bikini na plażę i co? Gówno, dotychczas. Przesadzam, zachowuję się "nieładnie" a raczej wyrażam się nieładnie, bo jak mogę się niestosownie tutaj "zachowywać" ? W sumie mogłabym.

Zaczęłam się modlić, w sumie modlić za duże słowo, mówić do Boga, tak w środku.
...

sobota, 16 maja 2015

Sobotni wieczór? Myslalam,że to piątek,a raczej straciłam poczucie czasu.

Ostatnio było kiepsko, źle.
Postanowiłam wyjechać chociaż na te 2-3 dni , czekam na ten wyjazd.
Muszę sobie przemyśleć,dojść do tego czego ja tak naprawdę chcę ?
Dni lecą, lata mijają... A ja nie mam planów, nie wiem do czego dążę.
Kilka dni poza tych "syfem" pragnę tego.

środa, 6 maja 2015

Pogubiłam się.

Zatrzymałam się w miejscu,żeby nie powiedzieć,że się cofnęłam.
Mam gorszy moment, boję się,źle się czuję, jest mi ciężko.
Są momenty kiedy "nie ogarniam" na chwilę tego stanu.
Potrzebuję zmiany, kopa w dupę, popchnięcia do przodu?


Boję się, znowu mocno.

poniedziałek, 4 maja 2015

Nauczyć się być dobra dla siebie samej...

Kolejny raz przeniosłam ślimaka,którego za chwilę mógł ktoś zdeptać, przechodząc.
Dlaczego nie potrafię być dobra dla siebie samej? Wyrozumiała?
Jestem strasznie krytyczna wobec siebie, usłyszałam to kolejny raz na terapii.
Wiem... Wiem...
Chcę to zmienić... 

sobota, 2 maja 2015

Troszkę się zadziało. Zaliczyłam szkołę, mam to swoje średnie.. Chociaż patrząc na oceny, pożal się Boże. Mam kurdę wielki żal do siebie,że skończyłam to Liceum praktycznie na dop.
Rzadko bywałam w szkole, bo dawałam się lękom... Ale przecież mogłam ją zdać lepiej, być z siebie dumna.
Nie jestem.
Może to jakoś przetrawię? Raczej nie mam wyjścia ;-)

Lęki w ostatnich dniach mnie rozbijają, objawy, których się obawiam... Mimo tego dziś wstałam, ogarnęłam się , poszłam na zakupy.
Na przekór wszystkiemu...

Kilka dni temu spotkałam się ze znajomymi, dosłownie tam "zdychałam",ale dałam radę. Chociaż bardziej to chyba zwyczajnie "odbębniłam" to spotkanie,a szkoda.

Odzwyczaiłam się od takich spotkań z ludźmi, wyjścia na piwo, pizzę. Jakbym nie potrafiła się kompletnie odnaleźć.


piątek, 17 kwietnia 2015

Zdałam.

Wszystkie wpisy w indeksie są, zdałam.
Teraz tylko po "papierek" w przyszłym tygodniu.
Udało się.

"umierałam" siedząc/stojąc na szkolnym korytarzu,czekając na egzamin z matematyki.
Skrajne uczucia...
Dałam radę.

Uśmiech? Tak.
:)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Płaczę.

Z bezradności, bezsilności?

Ciężko mi spiąć pośladki i nauczyć się na te pieprzone egzaminy, ostatnie 2.
Boli mnie życie...  Takie życie.

środa, 1 kwietnia 2015

Drugie życie?

Czuję się fatalnie.
Napięcie sięga zenitu? Nie mogę się rozluźnić, ciężko mi się rozluźnić.

Fatalny dzień? Dlaczego od razu cały dzień...
Mogłam dziś nie żyć, dreszcz mnie przeszywa , gdy o tym myślę, gdy widzę ten obraz, gdy dociera do mnie,że to były sekundy.
Pijany mężczyzna za kierownicą mógł mnie zabić, mnie i najbliższą mi osobę.
Kurw...
Średnio pamiętam całą sytuację, łzy w oczach...


Boję się codziennie, że coś mi się stanie,ze umrę, zdechnę przez te pieprzone ataki, lęki..
A tutaj wychodzę sobie na pieprzone zakupy i ...



czwartek, 26 marca 2015

niedziela, 22 marca 2015

Przy soplicy.

Źle sypiam, w ciągu dnia mam ogromne napięcia.
Siedzę przy wiśniowej soplicy, odstresowanko?
Jutro terapia.

czwartek, 12 marca 2015

Życie zaskakuje.

Oj zaskakuje.
Załatwiłam sprawę, która mnie męczyła. Załatwiłam sprawę nie brzmi w sumie zbyt dobrze.
Naprawiłam błąd? Wyjaśniłam niedopowiedzenia.
Czuję się spokojniejsza...
Ale...

niedziela, 8 marca 2015

Jutro, w końcu.

Jutro spotkanie z moją panią psycholog,doczekać się nie mogę.
Jeden temat męczy mnie od kilku dni, chcę o tym porozmawiać z psycholog.


Jestem strasznie rozdrażniona, niespokojna, boli mnie głowa, uciska, bolą mnie oczy, nie mogę się skupić.
Wczoraj byłam na zajęciach, 4 godziny w szkole. Wow?
W tygodniu zaczną się egzaminy, muszę ogarnąć, muszę się nauczyć. Muszę? Chcę, bardzo.
Nie chcę wyjść z samymi 2 w indeksie.
Dla siebie, wiem ,że potrafię, wiem,że mnie stać.

czwartek, 5 marca 2015

Wewnętrzny konflikt...

Zaczęłam dużo myśleć, zastanawiać się... Nad przeszłością ,nad tym co jeszcze we mnie siedzi , co być może działa do teraz destrukcyjne.
Jest kilka osób, kilka spraw, które kiedyś... Po prostu zachowałam się nie tak, potraktowałam kogoś źle, kogoś kto na to nie zasługiwał. Okłamałam, a później było mi coraz trudniej przyznać się do tego. W rezultacie uciekłam, uciekłam jak tchórz, nigdy nie wspomniałam tej osobie , jak naprawdę było, dlaczego uciekłam.
Musiałam to wylać z siebie, wyrzucić. Dlaczego wcześniej tak o tym nie myślałam? Gdzieś w podświadomości siedziało. Konkretnie chodzi o jedną osobę, generalnie jakby nie patrzeć każdy kiedyś kogoś okłamał... Tutaj sytuacja była głębsza/Nie będę tutaj pisała o co chodziło, bo wyjdą jakieś "trudne sprawy" ;-)

Co teraz myślę? Myślę,że ten ktoś zasługuję na prawdę,ale zaraz... Mam odezwać się do kogoś , z kim nie miałam kontaktu około 8 lat? Nagle mam wyskoczyć jak z choinki ? 
Może ta osoba już o tym zapomniała, no i w sumie o mnie.
Może chcę to wyjaśnić, ponieważ myślę o sobie? Egoistycznie? Może chcę uspokoić sumienie, usprawiedliwić się? To źle?


Ostatnio pomyślałam sobie głębiej nad stwierdzeniem,że życie mamy jedno, dlaczego mam kiedyś żałować,że zostawiłam tą sprawę w taki sposób? 
Kurczę, życie mam jedno. Jedno pieprzone życie? Chciałabym zacząć z niego korzystać, chciałabym nauczyć się żyć... Na nowo? Nauczyć się żyć, ŻYĆ, a nie istnieć... Tak po prostu.

sobota, 28 lutego 2015

Kilka dni poza wielkimi internetami...

Kilka dni spędzonych z moim facetem, bardzo tego potrzebowałam, w końcu mogliśmy spędzić kilka dni razem, nie patrząc na zegarek, nie licząc ile jeszcze czasu do jego odjazdu... Kilka dni.
Naładowałam baterie? Tak. Spałam dobrze przez te kilka dni, wczoraj pierwsza noc bez niego i co? Napięcie ,lęki...  Udało się w końcu zasnąć.
W ciągu dnia rowery z przyjaciółką, wieczorkiem gorzej.. Jak to przeważnie u mnie bywa, meliska zadziałała? Albo po prostu przestałam się przejmować, myśleć o tym,że czuję się "dziwnie".
Minęło, jestem spokojniejsza.


Wierzę,że dam radę. Chcę...

czwartek, 19 lutego 2015

Atak paniki.

Atak paniki zaliczony, przez to miałam cały wieczór niespokojny - przejęłam się.
Wiem,że niepotrzebnie,ale się wystraszyłam... Bo przecież było już "fajnie".

Poza tym coś pozytywnego, wczoraj siłownia, dziś , rowerek na świeżym powietrzu ;-)
Wiosno, przybywaj.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Wstałam dziś, ogarnęłam się  , wyszłam  z psem, później poszłam na zakupy do biedronki, po zakupach wróciłam do domu, zabrałam swojego gryzonia i poszłam z nim do weterynarza.
Można? Można.
Czułam się w porządku :)
Znowu jakieś gorszy czas wieczorem.

Zaczynam rozumieć jak działa nerwica? Jestem dobrej myśli.

sobota, 14 lutego 2015

Dobry humor :)

Wstałam sobie rano, ogarnęłam się itd. iiii poszłam na zajęcia ;-)
Serce waliło jak szalone, kiedy wyszłam z domu i zmierzałam do szkoły. W szkole chwilami było gorzej ,ale dałam radę. Kolejny dowód na to,że nic mi nie grozi, oprócz takiego "uczucia" , łatwo mi dziś przychodzi takie myślenie... Mam dobry nastrój.
Przestałam czytać o depresji i nerwicach przed snem, robiłam to ,kiedy nie mogłam zasnąć,albo kiedy jakiś "nowy" objaw, utrudniał mi życie.
Zdjęłam kalendarz ,który wisiał nad biurkiem , ponieważ pokazywał mi cały czas ile czasu jeszcze zostało do przyjazdu mojego mężczyzny,ciągle te dni przeliczałam , dłużyły się... Tak więc znikł! Wisi w kuchni ;-)
Na zajęciach "zaszalałam" i powiedziałam jakąś mądrość na temat , nauczycielka mnie pochwaliła, to miłe - tak po prostu. Miło przecież usłyszeć pochwalę od osób,które są dla nas jakimś wzorcem, chociaż nie tylko.
Wieczorkiem trochę gorzej jeśli chodzi o objawy,ale ... To nic.

piątek, 13 lutego 2015

Prawie 5 h poza domem

Byłam dziś w wielu miejscach, łącznie prawie 5 h poza domem. Towarzyszyła mi moja najlepsza kumpela, zahaczyłam o szkołę, wysiedziałam 45 min ;-) W dodatku to była matematyka! Ale dałam radę, co prawda chwilami myślałam,że zwariuję,świat wirował,ale wysiedziałam. Później jeszcze dłuuuugi spacer tu i tam, zakupy.
Chwilami czułam,że chodnik mi się przesuwa, a w zasadzie miałam takie wrażenie patrząc, ale... Wiadomo.
To tylko napięcie, skupianie się na wszystkim co się dzieję z nami, w naszym organizmie.



czwartek, 12 lutego 2015

Walczę...

Walczę jak lew, sorry, lwica!

Koszmarne rozdrażnienie, myślałam,że wyjdę z siebie i stanę obok. Wybuchałam dziś z byle powodu, wieczorem doszło do mnie jakie głupie sytuacje, błahe, wywoływały u mnie rozdrażnienie...

Głupie.

Walczę, zawsze. Nie poddam się, mimo,że czasami siadam i ryczę...

poniedziałek, 9 lutego 2015

W końcu dobrze spałam!

Zasnęłam , normalnie, aż miło :) Obudziłam się w świetnym nastroju! A za oknem? Pięknie , biało.
Po dzisiejszej terapii też super :)
W połowie dnia przypomniało mi się o objawach i clap! Daję radę.


Jeśli Ci coś ciąży, jeśli coś przed kimś ukrywasz i źle się z tym czujesz, powiedz o tym.

niedziela, 8 lutego 2015

Rozczarowanie?

W sumie nie. To się często zdarza, norma?
Tylko nadal boli, tak samo bardzo,a może bardziej?
Ile razy można rozmawiać, prosić, tłumaczyć?

Boli, gdy bliscy zawodzą , w dodatku taki sposób.
Dlaczego oni nie potrafią szczerze rozmawiać?

wtorek, 3 lutego 2015

Strach ma wielkie oczy.

Wyszłam dziś z domu, byłam w kilku miejscach, robiłam zakupy w supermarkecie. Stojąc w kolejce byłam "nawet" spokojna. Powtarzałam sobie kilka razy zdanie "strach ma wielkie oczy, jestem bezpieeeczna" z uśmiechem od środka... ;-)
Wracało mi się do domu trochę tak jakbym "strzeliła" sobie jakieś alko po drodze,ale cóż...
Przecież to przez to,że tak filtruję swoje ciało - taaaak.
Wróciłam do domku, po czym dostałam smsa od mojego faceta, z pytaniem czy będę gdzieś jeszcze wychodziła , odpisałam bez  chwili zastanowienia,że z psem będę jeszcze wychodziła.
Okazało się,że nie wysłał rano totka,a do wygrania miliony ;-)
Ma swoje liczby. No cóż, rozumie,że u mnie "ciężko" z wychodzeniem. Napisałam,że nie dam rady.
Po dłużej chwili, pomyślałam, a czemu miałabym nie iść? Czego mam się bać? Strachu?! Ooo nie, Znowu powtórzyłam zdanie "strach ma tylko wielkie oczy", spięłam pośladki , ubrałam się,czekałam tylko aż mój kochany przyśle mi swoje numery (oczywiście nie mówiłam ,że pójdę wysłać, spytałam tylko jakie to numery, tak z ciekawości).
No i ruszyłam! Wysłałam totka, kupiłam losa za piątkę (wygrałam w nim piątkę).
Wracałam do domu, kilka metrów przed domem pomyślałam sobie "strach ma wielkie oczy, śleeepia" ! Wysłałam kochanemu mmsa, oczywiście zdjęcie lotka ;-)
Ucieszył się. Cieszył się też,że wyszłam. Hmm jemu zrobiło się miło , mnie również :) Poza tym wylazłam! Spięłam poślady i wylazłam! Na przekór lęków!


Wieczorem znowu jazdy, odrealnienie,ale krótkotrwałe. Jakoś mało mnie to obchodziło, mniej niż zawsze. Przyszło, poszło.
Tyle.


niedziela, 1 lutego 2015

Boję się kłaść spać.

Wieczorem się zaczyna, później już z górki.
Myśli, wszystkiemu winne myśli? Ciężko nad tym wszystkim zapanować,ale na chwilę się udaje.
Wierzę,że to minie, przecież już było całkiem nieźle!
Czekam na środę, jejku, jak ja czekam na środę...
Na Jego ramiona. Na Jego spojrzenie, uśmiech, ciepło.
Tak bardzo mi Go brakuje.


Zauważyłam dziś , w sumie to nie dziś, wczoraj,albo przedwczoraj ? Zmarszczkę na czole,ale nie taką od wyrażania emocji... Taką od "napięcia", napinam wszystkie mięśnie, wszystko co się da, nieświadomie, czasami aż czułam spory dyskomfort w tym miejscu. Stojąc przed lustrem,zauważywszy to, dotknęłam, po chwili uświadomiłam sobie,że sama sobie to robię, się tak "spinając" cały czas, gdy mi się o tym przypomni, rozluźniam "to miejsce", odpuszczam.
Być może dziwnie to brzmi, ktoś kto miewa podobnie, wie o czym mowa.


czwartek, 29 stycznia 2015

Przyszło moje zamówienie.

W końcu zamówiłam rower stacjonarny , ciągle coś stawało mi na przeszkodzie, no ale w końcu KUPIŁAM !
Sympatyczny kurier mi go dziś przywiózł , miałam trochę roboty ze składaniem , śrubki ,śrubeczki,podkładeczki ;-)
Odbyłam już nawet pierwszą jazdę.
Kupiłam go bo po prostu lubię jeździć , czekam z utęsknieniem na sezon rowerowy i wybywam :)
Uwielbiam jeździć na rowerze. Dla duszy, dla ciała. Samopoczucie lepsze, wygląd lepszy ;-)
Do wiosny jeszcze troszkę, do lata jeszcze dalej, więc mam "chwilę" na poprawę sylwetki i w końcu mam się na czym "wyżyć" . Po dzisiejszym treningu jakby napięcie ze mnie zeszło - cudowne uczucie. To dopiero pierwszy dzień, teraz SYSTEMATYCZNOŚĆ i będzie coraz lepiej.
W sumie polecam każdemu jakiś "ruch" , człowiek naprawdę może się odstresować,a gdy widać,że sylwetka staje się lepsza,zgrabniejsza, czego chcieć więcej? Endorfiny fruwają :)


Optymizm.

wtorek, 27 stycznia 2015

Na chwilę.

Pęka mi głowa... Czuję się poza sobą... Czułam dziś napięcie, lęki, mimo to wyszłam do sklepu.
Stałam już nerwowo przy kasie , bałam się ,że eksploduję, strasznie nerwowo tam stałam - grr.
Miałam w pewnym momencie wrażenie,że pani kasjerka  widzi ,że coś ze mną "nie halo".
Mniejsza z tym? No chyba.
Cały wieczór stres, napięcie. Może stąd to "odrealnienie"? Być może. Pewnie tak, miałam już to milion razy. Nadal żyję.

Chciałam dodać jeszcze notkę, którą zapisałam sobie wczoraj w zeszycie bo nie chciałam już siadać przed kompa, padałam na twarz. Poprzednia noc = sen trwał 2 godziny.
Może później zrobię edit i dodam co tam naskrobałam?

sobota, 24 stycznia 2015

Mój dzień?

Moje urodziny. Jakieś podsumowania? Jakieś przemyślenia? Pewnie jakieś tam są, ale... Po co się teraz nad nimi rozdrabniać. Bardzo tęsknię za Nim.
Największym prezentem byłaby Jego obecność.

Kocham.

piątek, 23 stycznia 2015

na seku / sekundę

Byłam dziś rano u lekarza, od razu skierowanie na ekg , zrobiłam.
Podwyższone tętno, pani doktor mówi,że to normalne przy nerwicy, stresie.
Hydro, magnez...
Żadna nowość? A raczej żadne zaskoczenie. Powiedziała,że nie ma żadnego niedokrwienia, cieszę się :)

Późniejsza sytuacja w domu:

Pokazuję wieczorem jakie ślady zostały mi po ekg swojej babci, w sumie to tym faktem chciałam sprowokować jakąś rozmowę... Chciałam żeby spytała co u lekarza... Cokolwiek.
Pokazałam, spytała od czego to, mówiłam,że ekg mi dziś robili, odpowiedź babci?
-zejdzie Ci to,też mi kiedyś robili, jutro nie będziesz miała śladu.

...
Co tu więcej mówić?
Jak było u lekarza, co powiedział?

To takie podsumowanie, przykre. Cóż... 



A na wieczór whisky.

czwartek, 22 stycznia 2015

Mam ochotę krzyczeć, klnąć...

Męczę się,cholernie się męczę. Pół dnia można powiedzieć było w porządku, ale wieczór?
Dlaczego?
Jutro idę na badania, przynajmniej zamierzam...
Ekg? Tak.
Niepokoi mnie ,że mnie pobolewa tu i ówdzie i nagle bije serce jak głupie... Stres?
Pewnie tak? Możliwe? Jasne, wszystko możliwe.
Nie chcę tego. Zrobię badanie, będzie spokój, porozmawiam z lekarzem.
Ostatnio myślałam żeby poprosić o jakieś leki na uspokojenie... Bo kur... :(
No ale jestem silna... Staram się.. Nie poddaję.

niedziela, 18 stycznia 2015

Cholera.

To boli...
Dziś patrząc w lustro, widziałam pustkę, pustkę w swoich oczach,smutną twarz. Kompletną bez życia.
Gdzie się podziało moje prawdziwe Ja? Przygaszone, przygniecione?
Czasami jest bardzo ciężko, trudno. Smutno, przerażająco... Nie da się tego zdefiniować w jednym zdaniu.


Mam problemy,w zasadzie mamy. Siła wyższa? Ułoży się? Wyjdziemy na prostą? Taką mam nadzieję.

Gdzie jest Bóg? Dlaczego pozwala na takie tragedie? Skoro istnieje?
Dawno przestałam wierzyć? Czekam na cud, chyba tylko cud zmieni mój stosunek , moje podejście do wielu spraw.
Chaotycznie.. Czemu nie?
Boję się położyć.
Skąd brać siły?

piątek, 16 stycznia 2015

Koleżanka do odstrzału.

Ludzie potrafią być perfidni.
Koleżanka do odstrzału, co tu więcej się wysilać.
Nie potrzebuję otaczać się fałszywymi ludźmi, gdy mam na to jakiś wpływ  - odstrzał.
Odstrzał może brzmi dwuznacznie, generalnie może dziwnie brzmieć.
Czas weryfikuje znajomości, jak to brzmi?

-----------------------------------------------------

Wybiła północ, nowy dzień ?
Tymczasem ja boję się położyć spać. Wczoraj nocny atak, obudziłam się,ale czy ja w ogóle zdążyłam zasnąć? Myślałam,że skończę na pogotowiu, nienawidzę tego stanu.
Jednak walczę, jestem silna? Ba.

Napisała do mnie kumpela,co za tym idzie wybiła mnie z rytmu i stracę za moment wątek.
Może poczytam książkę przed snem? Przecież po coś ją wypożyczyłam.

piątek, 9 stycznia 2015

Tak przed snem.

Rano byłam na terapii, szłam na nią wściekła, chociaż wściekła to chyba za duże słowo.
Strasznie zdenerwowana - po prostu. Nie lubię, kiedy ktoś mnie okłamuje , tłumacząc ,że to dla mojego dobra helloooł? Dodając fakt,że mowa tu o najbliższych osobach, tym bardziej SŁABE.

Wieczorna nerwówka. Zrobiłam sobie drinka, whisky z colą , lodem i cytryną, ktoś reflektuje?
Na jednym się skończyło. Butelka miała zostać otwarta w urodziny, no cóż.

środa, 7 stycznia 2015

Nocna złota myśl jako początek bloga? Czemu nie.


Zrozumiałam,że życie nie ogranicza się do wspomnień i teraźniejszości. ( może zamiast "zrozumiałam" powinno być,że naszła mnie taka refleksja? Chyba tak).
Przed nami przyszlosc, w ktorej duzo mozemy zmienic, duzo sie moze wydarzyc...
Nie wszystko skreslone, nie kazda droga ,ktora przebylismy jest juz za nami zupelnie.

Czasami znajdujemy drogowskazy, ktore prowadza nas tam, gdzie juz kiedys stawialismy kroki.


Ludzie,którzy byli bliżej nas lata temu , nadal żyją w naszej głowie.
Są tacy,którzy zostają, wywołują uśmiechy, oni, sytuacje,a raczej chwile spędzone z nimi.
Lubię te dobre wspomnienia.
Zabawne sytuacje. 
Zrozumiałam w pełni przekaz, zdanie:
Żałuj tylko tego czego nie zrobiłeś.
Mając ten rozum ,który mam teraz z 8 lat temu , wiele rzeczy potoczyłoby się inaczej.
Ale... czy byłabym teraz tą samą osobą?
Odwieczny dylemat ;-)



Zasadnicze pytanie:
Jestem szczęśliwa?

Tak, jestem szczęśliwa.
Mam cudownego faceta, którego bardzo kocham.
Faceta, z którym mam ogrom wspomnień i wierzę,że nadal będziemy je tworzyć.
Jego uśmiech i oczy... Tęsknię.